„Tak naprawdę jesteśmy tam po to, by być”

„Tak naprawdę jesteśmy tam po to, by być”

Spory ruch na Alei Grunwaldzkiej zwiastował, że wtorkowe popołudnie w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Elblągu nie będzie należało do nudnych. Zabiegani między zajęciami studenci śpieszyli się zarówno na wykład inauguracyjny z przedmiotu Kultura Społeczna i Zawodowa, jak i na spotkanie z ciekawym człowiekiem. Mimo chęci nie każdemu udało się być w dwóch miejscach naraz, mi także z bólem przyszło dokonać wyboru.

 

Punkt o godzinie 14:00 odbyło się spotkanie organizowane przez Bibliotekę i Wolontariat PWSZ w Elblągu z Rafałem Bilickim wolontariuszem „Domu Serc”. W spotkaniu udział wziąć miała także prezes Regionalnego Centrum Wolontariatu w Elblągu Gabriela Zimirowska, jednak z przyczyn zdrowotnych nie udało jej się dotrzeć na miejsce. W zastępstwie głos zabrała mgr Ewa Patra opiekunka akademickiego wolontariatu, która w kilku krótkich słowach zachęciła obecną na sali młodzież do działania na rzecz innych.

 

Jednak publiczność oczekiwała gwoździa programu, który spędził 15 miesięcy w środkowej części Chile. Bilicki swoje wystąpienie rozpoczął od przedstawienia organizacji, z której wyruszył na misję. „Domy Serca”, w dokładnym tłumaczeniu „punkty serca”, powstały w 1990 roku we Francji, a ich misją w szerokim ujęciu jest niesienie pomocy samotnym i cierpiącym.

- To jest misja współczucia i pocieszenia. Tak naprawdę jesteśmy tam po to, by być - podkreślał w swojej wypowiedzi.

 

Następnie przedstawił miejscowości, w których się znajdował, najwięcej czasu spędził w portowym mieście Valparaiso, gdzie zamieszkał w jednej z najbiedniejszych dzielnic. Tam przyszło mu stawić czoło z wielkim ubóstwem, przemocą domową, wieloma zjawiskami patologicznymi.

- Nasza pomoc nie polega na dawaniu pieniędzy, a obecności. Ludzie są tam bardzo biedni, a także bardzo samotni - tłumaczył zebranym misję wolontariatu.

 

Co ciekawe Chile to kraj ludzi bardzo biednych lub bardzo bogatych. To starcie dwóch nieakceptujących się i nieumiejących wspólnie rozmawiać społeczeństw. Prelegent podkreślał, że jednym z głównych celów organizacji jest bycie łącznikiem tych skrajnych przeciwieństw. W chilijskim społeczeństwie najbardziej cierpią dzieci. Często pozbawione domu, rodziców i miłości wychowują się na ulicy. W dzielnicy Porvenir gdzie przyszło mu mieszkać, rządziło prawo dżungli, nikt nie zwracał uwagi na człowieka jako istotę ludzką. Bilicki z autentycznym przejęciem opowiadał historię ludzkich nieszczęść, często dotyczących tych najmłodszych. Wolontariusze „Domów Serca” często nazywani są „przyjaciółmi dziećmi”. Spędzają z nimi czas, wspólnie się bawiąc czy grając w piłkę. Jak tylko mogą, spełniają ich marzenia.

- Jesteśmy po to, by dać poczucie, że każdy może być kochany. Dzieci często traktują nas wolontariuszy jako swoich ojców i matki. Pragniemy ofiarować im odrobinę uwagi, której w ich domach nie ma - komentował sytuację chilijskich dzieci.

 

Prezentacja opiewała w bogatą ilość fotografii z przecudownymi widokami chilijskiej ziemi. Wolontariusz - w krótkiej anegdotce - przypomniał, że Chile to kraj, który zawiera jednakowo pustynie, lasy, góry, ocean, lodowce, a także wulkany. Wspominał również o specyficznym i szybko zmiennym mikroklimacie. Obalił również mit dotyczący wysokich temperatur, okazuje się, że latem w Chile jest zaledwie 25 stopni!

 

Na koniec publiczność - klasycznie, jak na takie spotkania przystało - miała możliwość zadawania pytań, które do cna wyczerpali zarówno studenci, jak i wykładowcy.

 

Wtorkowe spotkanie było nie tylko cennym doświadczeniem, ale także motywacją dla wielu młodych ludzi do podjęcia międzynarodowych, charytatywnych inicjatyw.

 

 

Weronika Wójcik
I rok II stopnia Pedagogika medialna
 

Jeśli chcesz dołączyć do grupy akademickiego wolontariatu skontaktuj się z opiekunkami:
Bartosz Kalisz Turn on Javascript!, Ewa Turn on Javascript! lub dołącz do grupy na Facebooku „Wolontariat IPJ

 

 


Data publikacji: 06 marca 2020


Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Elblągu

Galerie zdjęć

wszystkie galerie